piątek, 6 lutego 2015

Wyłącz emocje. Włącz myślenie. cz.1: Manipulacja

Pisząc jakiś czas temu rozkminę na temat sportu dość przypadkowo napisałem pewne zdanie, którym postanowiłem też zatytułować ten post.

Zauważyłem, że od jakiegoś czasu jest to takie moje życiowe motto... a w każdym razie motto w niejednym poście na tym blogu ;)

A więc o co chodzi? Chodzi o to, że naszą słabością jest to, że w życiu zbyt często kierujemy się emocjami zamiast zdrowym rozsądkiem, przez co łatwo nami zmanipulować. Nie wierzycie? pokażę Wam :)

1. Reklamy


Świetnie widać to na przykładzie reklam telewizyjnych. To jest klasyczny przykład manipulowania ludźmi za pomocą emocji. Wszyscy chyba znamy reklamy różnego rodzaju lekarstw od np. bólu pleców.
Często pojawiają się zdania typu: "ta tabletka jest wyjątkowa bo zwalcza aż 3 rodzaje bólu: bóle mięśni, bóle pleców i bóle stawów! (i teraz efektowna animacja lecącej tabletki która dosłownie rozwala 3 wielkie napisy: "ból mięśni", "ból pleców" i "ból stawów"). Działa do 24 godzin! działanie potwierdzone naukowo!".
Oczywiście nie może się obyć bez krótkiej historyjki starszego pana, która na początku reklamy (przed zażyciem tabletki) ledwo się rusza z powodu bólu, a na koniec (po zażyciu tabletki) jest uśmiechnięty od ucha do ucha. Tu odzywają się nasze emocje: "wow, też tak chcę. Kupię tę tabletkę to też będę taki uśmiechnięty! Ona jest super, bo zwalcza aż TRZY rodzaje bólu! wow!".

A teraz wyłączmy na chwilę nasze emocje, a włączmy myślenie.
Po pierwsze: czy widzieliście kiedyś tabletkę która działa na "ból mięśni" a nie działa na "ból stawów"? Oczywiście, że nie! tabletka od bólu to tabletka od bólu. Zawiera jakiś składnik który zmniejsza nam odczuwania bólu niezależnie skąd pochodzi. Czy ludzie, którzy tworzą tę reklamę o tym nie wiedzą? Oczywiście, że wiedzą. Jednak jeśli zaakcentują, że wyjątkowość tej tabletki polega na zwalczaniu aż TRZECH rodzajów bólu, to zadziałają nasze emocje i podświadomie zaczniemy wierzyć, że ta tabletka rzeczywiście jest wyjątkowa.

Po drugie: Co to znaczy, że "działanie potwierdzone naukowo"? Przecież każdą tabletkę muszą zbadać naukowcy zanim zostanie wprowadzona do sprzedaży. Gdyby stwierdzili, że ona nie działa to przecież by jej nie sprzedawali. A więc pewnie każdy lek sprzedawany w aptece ma "działanie potwierdzone naukowo". Reklama jest jednak skuteczna wtedy, gdy działa na emocje widza, a nie gdy przedstawi obiektywne fakty.

Teraz myślisz pewnie: "no racja, ale na mnie te reklamy nigdy nie działały. Ja zawsze miałem/am głowę na karku i nie wierzyłam tak ślepo w to co tam mówią". Ok :) ale czytaj dalej.

2. Reality show


Oglądałem jakiś czas temu odcinek jednego ze znanych, telewizyjnych, kulinarnych show (nie pamiętam dokładnego tytułu). Dwóch uczestników się wzajemnie.... nie lubiło. Bardzo ze sobą rywalizowali. Podczas jednej z konkurencji jeden z nich tak się śpieszył przy gotowaniu, że przypadkowo trącił do patelni tego drugiego przez co tamtemu cała potrawa spadła na podłogę. W tym momencie widzów przed telewizorami ogarnęła chwila konsternacji: "jak tamten zareaguje? przywali mu? a może wybaczy?" Po przerwie reklamowej okazało się, że wybaczył (uznał, że to było przypadkowo). Widzów jednak zaczyna to coraz bardziej emocjonować: "Ciekawe jak będzie w następnym odcinku? czy znowu się jakoś pokłócą?"
Niby zwykłe gotowanie, a tyle emocji, no nie?

A teraz wyłączmy na chwilę nasze emocje, a włączmy myślenie.
Na czym zależy producentom programu? Żeby przedstawić prawdziwe zmagania, prawdziwych kucharzy? Niekoniecznie. Im zależy na tym, żeby program miał wysoką oglądalność. A czy gdyby wszyscy uczestnicy byli spokojni i opanowani program byłby dla widzów ciekawy? Dla wielu osób pewnie nie. Nie mówię, że ci uczestnicy to aktorzy, ale śmiem twierdzić, że większość scen i pozornie "przypadkowych" zachowań jest wyreżyserowanych. Myślę, że to nie jest na zasadzie "ok, wy gotujcie my was będziemy filmować", tylko bardziej "ty się tu obróć, ty przechodź tutaj, jak na niego wpadniesz to krzyknij: 'co ty robisz!?'" itd. To właśnie takie akcje wywołują u widzów emocje, przez co chcą oni oglądać kolejne odcinki. I śmiem twierdzić, że działa tak nie tylko program kulinarny, ale każde reality show. Wszystko jest nastawione na wywoływaniu u widzów jak największych emocji.

3. Wiadomości


Jakiś czas temu w telewizji na wiadomościach był reportaż o (niezbyt zamożnej) rodzinie, której złodziej ukradł samochód. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że w tym samochodzie był specjalny wózek inwalidzki dzięki któremu ich niepełnosprawna córka mogła się poruszać. Historia ta bardzo poruszyła emocje widzów i odbiła się mnóstwem komentarzy typu: "Jak on mógł ukraść wózek niepełnosprawnej dziewczynce!", "Drań bez serca!" itp. 
Kilka dni później ekipa telewizyjna ponownie odwiedziła tę rodzinę. Okazało się, że wózek, który został skradziony... złodziej oddał (postawił go na klatce schodowej). Auta co prawda nie zwrócił, ale rodzina była szczęśliwa, bo ten specjalny wózek był o wiele więcej wart i co najważniejsze... dziewczynka może znowu się poruszać.

A teraz wyłączmy na chwilę nasze emocje, a włączmy myślenie.
Czy ten człowiek celowo kradł wózek niepełnosprawnej dziewczynki? On po prostu chciał ukraść samochód. Nadarzyła się okazja, więc włamał się, wsiadł i odjechał. Jak myślicie, czy zanim to zrobił sprawdził, czy w bagażniku jest wózek inwalidzki? Jasne, że nie! Najpierw ukradł auto, a zapewne dopiero później zorientował się, że w bagażniku jest wózek. To był czysty przypadek. Oczywiście nie twierdzę, że to go usprawiedliwia, ponieważ każda kradzież jest złym czynem, ale on niczym się nie różni od innych złodziei samochodów!!! Czemu więc ludzie akurat jego tak źle oceniają? bo kierują się emocjami, zamiast spojrzeć w sposób logiczny. Nazywają go "draniem bez serca, który ukradł wózek niepełnosprawnej dziewczynce" zamiast włączyć myślenie i zastanowić się, że przecież on tego nie zrobił celowo.

4. "Pomaganie" przez facebooka


Wszyscy użytkownicy facebooka na pewno nie raz widzieli zdjęcia chorych, okaleczonych dzieci udostępniane przez naszych znajomych z opisem "Ta dziewczynka urodziła się z rzadką chorobą / uległa poważnemu wypadkowi. Facebook płaci 5 groszy na pokrycie kosztów operacji za każde udostępnienie tego zdjęcia. Nie bądź obojętny! Udostępnij". I w tym właśnie momencie odzywają się nasze emocje. Nasza litość wobec tego dziecka. Pozorne włączenie myślenia: "udostępnienie nic mnie nie kosztuje. 5 groszy to co prawda nie wiele, ale jak więcej ludzi to udostępni zbierze się większa suma. Udostępniam,". I już wydaje się nam, że postąpiliśmy właściwie.

A teraz wyłączmy na chwilę nasze emocje, a włączmy myślenie.
Gdyby administracja facebooka rzeczywiście chciała pomóc choremu dziecku wpłacając jakąś kwotę na jego leczenie to mogliby po prostu te pieniądze wpłacić. Po co mieliby kazać użytkownikom udostępniać zdjęcie tej chorej osoby? Jaki w tym cel? Po co mieliby sprawdzać ile osób to zdjęcie udostępniło, a następnie według tej ilości udostępnień obliczać kwotę jaką wpłacą na pomoc? Wyobraźcie sobie, że taki Mark Zuckerberg przychodzi do biura i otwiera facebooka. Patrzy: 150 000 udostępnień. Myśli: "ależ ci ludzie są nieczuli. Myślałem, że będzie więcej udostępnień." Następnie otwiera kalkulator i liczy: 150 000 * 0,05 = 7500 zł. Po czym mówi do sekretarki: "Ok, czyli na operację tego dziecka dajemy 7500 zł." Czy nie brzmi to absurdalnie?

5. "Duchowe akumulatory"


Niektórzy ludzie mówią, że jeżdżą na (wielkie) spotkania ewangelizacyjne, czy też wieczory uwielbiające po to, by "podładować swoje duchowe akumulatory". Kiedy zespół prowadzi uwielbienie, a wszyscy ludzie wokół stoją, zamykają oczy, śpiewają, to to bardzo oddziałuje na nasze emocje i sprawia, że czujemy się "bliżej Boga" niż np. siedząc w zimnym kościele podczas nabożeństwa, gdzie jest 5 ludzi na krzyż. Inna atmosfera. Inny klimat. A przede wszystkim: inne emocje. Niektórzy ludzie starają się możliwie często uczestniczyć w takich "podładowaniach akumulatorów", bo to pozwala im utrzymać jako-taką kondycję wiary. Hmmm... 

A teraz wyłączmy na chwilę nasze emocje, a włączmy myślenie.
"Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe." Rzym. 10,17
Na czym powinna opierać się nasza wiara? Na emocjach które są tak nietrwałe? Na emocjach, za pomocą których tak łatwo można nami manipulować? Czy ze słuchania Słowa Bożego, które jest stałe i niezmienne? Bardzo podoba mi się pewne stwierdzenie:
"Chrześcijaństwo ma tyle wspólnego z uczuciami co twój telefon z fotografią."
Telefonem da się robić zdjęcia. Czasami nawet całkiem fajnie wychodzą. Jednak każdy, kto zamierza poważnie traktować fotografię wie, że potrzebuje prawdziwej lustrzanki, a nie szajsunga :P Tak właśnie jest z chrześcijaństwem. Da się żyć "od koncertu uwielbiającego, do koncertu uwielbiającego". Ale wiedz, że jeśli zamierzasz traktować Boga poważnie to potrzebujesz solidniejszego fundamentu niż emocje. Nie chcę przez to powiedzieć, że koncerty uwielbiające są czymś złym. Chodzi mi o to, że nie powinniśmy opierać naszej wiary tylko na fundamentach emocjonalnych przeżyć. Do tego właśnie chcę zachęcić poprzez bloga. Aby wyłączyć emocje. Włączyć myślenie. Zastanowić się w co się tak naprawdę wierzy. Nie kierować się ulotnymi uczuciami tylko wiedzieć w co się wierzy i mieć swoje zdanie dlaczego wierzę w to, a nie wierzę w tamto.
Zobaczcie filmik w którym usłyszałem to porównanie o chrześcijaństwie i fotografii :)

6. Ten post :)


Czy podczas czytania tego bądź, co bądź, długiego postu nie kierowałeś/aś się emocjami?
Może czytałeś/aś wszystkie poprzednie posty i widząc, że po ponad miesięcznej przerwie pojawiło się coś nowego pomyślałeś/aś: "O! jest nowy post. Muszę poczytać" i bez względu na to co bym tu nie napisał i tak od początku wiedziałeś/aś, że przeczytasz do końca i klikniesz (y)?
Albo może nie czytałeś/aś jeszcze żadnego postu na moim blogu, a pierwszy punkt wydawał Ci się tak nudny, że przestałeś/aś czytać i wyłączyłeś tę kartę? W takim razie tego tekstu też nie czytasz :D
A może np. czytając punkt drugi na temat reality show poczułeś/aś się wzburzony/a, bo lubisz takie programy i poczułeś/aś jakbym chciał Cię urazić? (jeśli tak to przepraszam, bo nikogo nie zamierzałem obrażać)
A może uraził Cię punkt o "Duchowych akumulatorach"? Odebrałeś/aś to jako krytykę koncertów uwielbiających? (też przepraszam)
W każdym razie jeśli jeden z tych punktów wywołał w Tobie jakieś silne emocje, czy nie sprawiło to, że na kolejne też zacząłeś/aś patrzeć pod tym kątem? Jeśli wzburzył Cię punkt drugi to czy nie sprawiło to, że na punkt trzeci patrzyłeś/aś od początku krytycznie? Gdybym zmienił kolejność tych punktów odbiór mógłby być całkiem inny. Jak łatwo jest manipulować ludzkimi emocjami...

Muszę jednak napisać jeszcze jedną ważną rzecz nad którą też się ostatnio zastanawiałem.

Czy byłoby dobrze gdybyśmy wszyscy potrafili wyłączyć swoje emocje i żyć całkowicie bez nich kierując się tylko logiką i rozsądkiem?


Absolutnie! To byłoby straszne! Życie bez emocji byłoby naprawdę okropne!
Przecież czym jest szczęście? Czym jest radość? Czym jest smutek? Czym jest przyjemność? Czyż nie są to właśnie emocje?

Co wywołuje uśmiech na naszej twarzy? - emocje!
Co sprawia w nas optymizm? Chłodna kalkulacja, czy emocje? Oczywiście, że emocje!

To właśnie emocje sprawiają, że jesteśmy ludźmi, a nie maszynami.

Gdybyśmy całkowicie wyłączyli emocje, nie różnilibyśmy się niczym od dobrze zaprogramowanych maszyn, które podejmują decyzje na podstawie logicznego wyboru najkorzystniejszej opcji.

To właśnie emocje czynią nasz świat pięknym i ciekawym.

Jaki więc jest wniosek z tego postu?

Nie starajmy się całkowicie pozbyć emocji. Cieszmy się nimi, ale jednocześnie uczmy się czasami na chwilę je "wyłączyć", aby nie dać się zmanipulować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz