Kolejna rozkmina powstała w całości z notatek (i filmików) przygotowanych na jedną z młodzieżówek (a dokładnie na jedną ze społeczności na obozie w zeszłym roku).
Jak wskazuje już tytuł posta, będzie o muzyce. Kilka pytań które starałem się rozkminić:
- Co to jest muzyka chrześcijańska?
- Jaką muzyką można Boga chwalić, a jaką nie?
- Co jest ważniejsze, czy styl muzyczny, czy słowa, czy coś
innego?
Ponieważ ma być o muzyce, warto by od muzyki zacząć. A więc:
Matt Redman - 10 000
reasons
No właśnie. Nie wiem jak wam, ale ja jak słyszę "muzyka
chrześcijańska" to właśnie coś takiego mi się kojarzy. Spokojna muzyka,
gitary, pianino, delikatnie grająca perkusja, słowa mówiące o chwaleniu Boga, np, tak jak tutaj, że mamy 10 tys. powodów by Go uwielbiać... Brzmi to jak taka śpiewana modlitwa.
Wykonawcy zamykają oczy, czasem podnoszą ręce...
Patrzymy i mówimy: oni chwalą Boga.
I ok, nie da się ukryć, że śpiewają o Bogu. To słychać w ich
tekstach.
A co jeśli ktoś nie śpiewa, tylko np. gra na trąbce? Grając na
trąbce nie da się równocześnie śpiewać. Nie da się więc wypowiadać słów mówiących o Bożej dobroci. Czy w takim razie grając na trąbce można chwalić
Boga?
Ktoś może powiedzieć: "No, ale jeśli ktoś grając na trąbce akompaniuje
komuś kto śpiewa o Bogu, to ten na trąbce też wtedy chwali Boga."
No dobra, ale jeśli tylko gra jakąś melodię, do której nie
ma słów? To wtedy chwali Boga, czy nie? Jest to wtedy muzyka chrześcijańska?
czy zwykła?
Posłuchajcie i zobaczcie
Michael W. Smith -
Freedom
W tym utworze nie było ani jednego słowa. Czy można
powiedzieć, że była to muzyka chrześcijańska?
Może myślicie: "Ale przecież Michael W. Smith to autor wielu
piosenek chrześcijańskich. Wiele z nich jest nawet na polski przetłumaczone, to
jest na pewno wierzący artysta, więc skomponował taki utwór, który na pewno się
Bogu podoba i tą muzyką, choć bez słów, chwali Boga."
Więc czy słowa w muzyce nie są ważne? A co jest ważne? Styl muzyczny?
Jak uważacie, czy ten utwór to muzyka chrześcijańska?
Skillet - Hero
Jak myślicie, czy taka muzyka może się Bogu podobać? Ogień,
ludzie ubrani na czarno, ostre brzmienie.... Poza tym jeśli uważnie słuchaliście i
czytaliście to zauważyliście, że ani razu nie padło tam słowo Bóg, ani Jezus,
ani nawet Pan. Czy to się może Bogu podobać?
Teraz można by powiedzieć: no tak, ale przecież tam były słowa
"Bohater nie boi się oddać swojego życia [...] mam Bohatera żyjącego we mnie"
przecież to musi być o Jezusie. A Skillet to chrześcijański
zespół, tworzą go wierzący ludzie więc to też była muzyka chrześcijańska.
No dobra, zgadzam się, ale w takim razie co będzie, jeśli
ludzie, którzy nie mają z Bogiem zbyt wiele wspólnego, a przynajmniej nie
pokazują tego swoim życiem, jeśli tacy ludzie będą śpiewać o Bogu, to będzie to
muzyka chrześcijańska, czy nie? Będzie to przynosić chwałę Bogu, czy nie?
Ich troje - Bóg jest
miłością
No właśnie. Gdyby ktoś nie wiedział kto to śpiewa, to mógłby
bez zwątpienia powiedzieć, że to muzyka chrześcijańska. Słowa nawet głębokie,
melodia poruszająca, pianino, gitary... nie taka ostra muzyka jak Skillet...
bardzo chrześcijańska muzyka.
A właśnie. Jak myślicie, jaka melodia podoba się Bogu? Jaką
muzyką można chwalić Boga, a jaką nie można? Jaki styl muzyczny Mu się podoba,
a jaki nie?
Może Bóg nie patrzy na ludzi, tylko na to, czy melodia jest
taka "chrześcijańska" i najbardziej podoba mu się utwór Ich troje? A
może jednak woli, żeby to była muzyka worshipowa, taka jaką wykonuje Matt Redman? A może to musi być coś
bardziej podniosłego jak u Michaela W. Smitha? A może Bóg lubi mocną muzykę
jaką wykonuje Skillet?
A może taką?
Lecrae - Don't waste
your life
Co myślicie o tym? Słowa bez zwątpienia o Bogu, ale ta melodia...
ten styl... Czy coś takiego może się Bogu podobać? Czy to nie jest zbyt
"świecka" muzyka?
Lecrae to wierzący człowiek. Opowiada swoje świadectwo w filmiku z serii
I am second, ale czy taka muzyka, którą
wykonuje nie kojarzy się bardziej z czymś świeckim? Skoro jest wierzący i chce
chwalić Boga swoją muzyką, to czy nie powinien zmienić stylu na coś w stylu Matta Redmana?
Dobra, dużo pytań zadałem, czas trochę to ogarnąć i
zastanowić się nad odpowiedziami. Zobaczcie pewien filmik z serii Messy Mondays.
Wyjaśnienie:
DCTalk to nieistniejący już zespół który tworzyli m.in. TobyMac i wokalista
zespołu Newsboys.
Problem with
christian bands
Czy jedliście dzisiaj chrześcijańskie śniadanie?
Albo chrześcijański obiad? Nie. Jedliśmy po prostu śniadanie, potem obiad. Tak samo nie można powiedzieć, że ktoś słucha "muzyki chrześcijańskiej". Po prostu słucha muzyki. Nie ma czegoś takiego jak zespół chrześcijański. Jest
po prostu zespół. Muzyka może mieć chrześcijański przekaz. Zespół może przekazywać chrześcijańskie wartości. Zawsze jednak będzie to po prostu zespół i po prostu muzyka.
A jaka muzyka się Bogu podoba?
Myślę, że dla Boga nie ma znaczenia styl muzyczny. Czy to
jest rock, czy hip-hop, czy jazz, czy metal, czy cokolwiek... Myślę, że nawet
słowa nie mają aż tak dużego znaczenia. Najważniejsze jest serce wykonawcy.
Jest taki werset w 1 księdze Samuela
" Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Człowiek
patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce."
Myślę, że można by też powiedzieć:
"Człowiek słyszy to co mu wpada do ucha, ale Pan słyszy
serce."
Myślę, że Bóg nie patrzy na to jaki styl ktoś wykonuje,
jakie słowa śpiewa, czy w ogóle śpiewa jakiekolwiek słowa. Pan Bóg patrzy na serce.
Czy wykonuje tą muzykę po to aby chwalić Boga, czy aby po prostu zrobić
karierę.
Dlatego nie osądzajmy czy jakiś zespół jest chrześcijański,
czy wykonawca jest chrześcijański, czy cokolwiek. Tylko Pan Bóg zna serca tych
osób i wie, czy śpiewają dla Jego chwały.
Zacząłem od piosenki, więc również skończę piosenką. Enjoy!
Francesca Battistelli - Behind the scenes