środa, 21 maja 2014

Wiara jako hobby

Rozkminiałem sobie ostatnio, że w tym coraz bardziej ateistycznym świecie wielu ludzi prawdopodobnie wyobraża sobie wiarę w Boga jako takie hobby.
Jedni w wolnym czasie lubią łowić ryby, inni czytać książki, a inni lubią się modlić i chodzić do kościoła. Po prostu to lubią. Podoba im się takie bycie 'religijnym'. Takie mają zainteresowanie.
Moim zdaniem jest to bardzo niewłaściwe myślenie. Po pierwsze dlatego, że:

Wiara w Boga nie jest dodatkiem do stylu życia, tylko zmianą stylu życia.

Jeśli człowiek przeżywa nawrócenie (czyli decyduje się iść za Bogiem), to to nie znaczy, że będzie sobie żył tak jak dotychczas z tym wyjątkiem, że 5 minut rano i wieczorem poświęci na modlitwę, tylko to znaczy, że powinien dążyć do tego by całkowicie zmienić swoje życie. Zmienić być może zachowanie wobec innych, zmienić przyzwyczajenia, a na pewno zmienić swoje priorytety i zmienić sposób myślenia. Całe życie podporządkować Bogu.

Po drugie:

Nie mylmy wiary w Boga z zainteresowaniem religią i kościołem.

Co innego jest wierzyć w Boga, a co innego interesować się różnego rodzaju sprawami kościelnymi. Moim zdaniem człowiek wierzący nie musi wiedzieć jaka barwa liturgiczna będzie danej niedzieli, jakie są nazwiska księży sąsiednich parafii, albo kiedy urodził się Marcin Luter, lub papież. To akurat może być czyimś hobby, żeby takimi rzeczami się interesować, ale nie mylmy tego z wiarą w Boga. To, że ktoś ma takie hobby wcale nie oznacza, że jest osobą wierzącą!
Owszem, człowiek wierzący powinien szukać społeczności z innymi ludźmi, powinien szukać miejsca gdzie mógłby budować się Słowem Bożym i powinien przystępować do spowiedzi i komunii św, a to właśnie daje kościół, ale to powinno samo wypływać z jego wiary, a nie być wynikiem "zainteresowania kościołem".

Po trzecie:

Decyzję o wierze w Boga podejmuje się samodzielnie, a nie zostaje w niej wychowanym.

Niektórzy ludzie uważają, że nie powinno się dziecka chrzcić, ani uczyć chrześcijańskich zwyczajów, bo to jest narzucanie mu konkretnej wiary, a powinno się zostawić ten wybór jemu. Jeśli podrośnie i będzie chciał być chrześcijaninem, to się ochrzci i będzie chrześcijaninem. Jeśli stwierdzi, że chce być buddystą, to zostanie buddystą (nie wiem jakie tam obrzędy trzeba wykonać), a jeśli postanowi pozostać ateistą to pozostanie ateistą - droga wolna.
Cóż, moim zdaniem jest to jedna, wielka ściema. Każdy kto zostanie wychowany w sposób "bardzo chrześcijański" i tak gdy podrośnie pozna świat odrzucający Boga (wiem co mówię). Jeśli stwierdzi, że Bóg nie jest mu do niczego potrzebny, to i tak pójdzie taką drogą bez względu na to jak bardzo "po chrześcijańsku" został wychowany. Jeśli zaś stwierdzi, że chce trwać w tej wierze w której został wychowany, a nie schodzić na drogę "tego świata" to z całą pewnością będzie to jego świadomy wybór, a nie skutek wychowania, które pozbawiło go wyboru wiary (wiem co mówię).
Jeśli ktoś uważa, że dobrze zrobi przez pozbawienie dziecka wychowania na wartościach chrześcijańskich, to znaczy, że traktuje wiarę w Boga jako hobby, które albo go kiedyś zainteresuje i stanie się "religijnym człowiekiem", albo nie zainteresuje i też się nic nie stanie. Tylko co to za rodzic, któremu jest obojętne, czy jego dziecko będzie zmierzać do nieba, czy do piekła?

Po czwarte:

Hobby określa jak będziesz spędzał swoje życie. Wiara określa jak będziesz spędzał wieczność.

Czy twoim hobby będzie łowienie ryb, czy zbieranie znaczków, czy taniec, czy piłka nożna, to pod koniec życia nie będzie mieć kompletnie żadnego znaczenia. To, czy swoje życie oddałeś Bogu będzie mieć kolosalne znaczenie.
Twoje hobby doda coś do twojego życia. Twoja wiara zmieni twoje życie i to co będzie po nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz