piątek, 7 listopada 2014

Czy na pewno mamy wolną wolę?

Rozkminiałem sobie kiedyś, czy na pewno mamy wolną wolę? Na pozór wydaje się, że tak. Przecież np. gdy rano przyjdę do kuchni to to będzie moja decyzja czy na śniadanie zjem płatki z mlekiem, czy kanapki? Cokolwiek wybiorę będę miał świadomość, że w 100% był to mój wybór, a nie, że "tak zostałem zaprogramowany".
Trochę bardziej poważny przykład: gdy pisząc egzamin będę miał pokusę żeby ściągać to to będzie wyłącznie moja decyzja czy tej pokusie ulegnę i będę ściągał, czy się temu oprę?

Ale czy na pewno? Przedstawię wam inny tok rozumowania:

- Kto mnie stworzył?
- Bóg
- Kto stworzył moje całe ciało (a więc także mózg)?
- Bóg
- Kto więc stworzył mój umysł? mój charakter? moją osobowość?
- Bóg
- Skoro tak, i skoro Bóg jest wszechmocny i wszechwiedzący, oraz niczym nieograniczony (a więc nie jest ograniczony też czasem), skoro Bóg dosłownie wszystko o mnie wie, dokładnie mnie zna, to czy Bóg nie wie co wybiorę na śniadanie wchodząc rano do kuchni?
- Chyba wie
- Czy Bóg nie wie jaką decyzję podejmę gdy pisząc egzamin będę miał pokusę żeby ściągać?
- Chyba wie
- Więc czy to rzeczywiście jest moja decyzja? czy nie zostałem już w taki sposób stworzony?

Albo inny przykład:
Pan Bóg stworzył Adama i Ewę. Stworzył ich ciała, ich umysły, ich charaktery itd. Czy Bóg nie wiedział, że Ewa da się skusić szatanowi i zerwie owoc z zakazanego drzewa? Czy nie mógł obdarzyć ją takim charakterem żeby potrafiła się temu oprzeć? Czy Kain nie został stworzony właśnie w taki sposób, że był w stanie zabić Abla? Czy Bóg nie wiedział, że tak to się dalej potoczy?

Skoro Bóg tak dokładnie zna mnie i wszystkich innych ludzi na świecie, to czy Bóg nie wie o czym będziemy rozmawiali, gdy spotkamy się z kolegami? Czy nie wie jak będziemy spędzać czas? Oczywiście, że wie! Bóg już dokładnie zna całe moje życie. Wie dokładnie gdzie pójdę, co powiem, co wybiorę itd. On sam mnie stworzył. Jeszcze zanim się urodziłem Bóg dokładnie wiedział, że w tym momencie będę pisał tego posta.

Może znacie ten fragment z Psalmu 139:
"Panie, zbadałeś mnie i znasz. Ty wiesz, kiedy siedzę i kiedy wstaję, Rozumiesz myśl moją z daleka. Ty wyznaczasz mi drogę i spoczynek, Wiesz dobrze o wszystkich ścieżkach moich. Jeszcze bowiem nie ma słowa na języku moim, A Ty, Panie, już znasz je całe." Ps. 139,1-4

Więc czy wobec tego decyzje które rzekomo sam podejmuję to rzeczywiście moje decyzje? Czy najważniejszy wybór jaki w życiu podjąłem: Przyjęcie Boga do serca, to rzeczywiście mój wybór?

"[Bóg] Mówi bowiem do Mojżesza: Zmiłuję się, nad kim się zmiłuję, a zlituję się, nad kim się zlituję. A zatem nie zależy to od woli człowieka, ani od jego zabiegów, lecz od zmiłowania Bożego" Rzym 9,16-17

Teraz wydaje się, że nie. Wydaje się, że wszystko jest już z góry ustalone i nie mamy wpływu na to co się wydarzy. Ale nie martwcie się. To tylko pozory :) Celowo tak pisałem, żeby skłonić was do własnej rozkminy ;) Już tłumaczę na czym rzecz polega.

1. Gdyby rzeczywiście wszystko było z góry ustawione, to dlaczego Bóg stworzyłby nas jako tak słabych ludzi? Przecież mógłby nas stworzyć jako zawsze posłuszne istoty, które nigdy nie będą marudzić, nie będą grzeszyć, tylko cały czas Go uwielbiać. Nie musiałby się na nas gniewać, nie musiałby nas karać, ba! nie musiałby umierać za nas na krzyżu!
Ponieważ jednak tak nie jest, tzn. my, ludzie, jesteśmy słabymi istotami, wciąż popełniamy błędy, wciąż grzeszymy, a wszystko co stworzył Bóg było dobre, to znaczy, że jednak mamy wolną wolę i to była nasza decyzja, że się od Boga oddaliliśmy. Grzech z całą pewnością jest naszą decyzją, a nie wynikiem "zaprogramowania".

2. Gdyby wszystko było z góry ustawione, słowa takie jak "miłość", "przebaczenie", "wiara", w ogóle by nie istniały. Jak moglibyśmy kochać Boga, jeśli nie wynikało by to z naszej woli, a zostało przez Niego "zaprogramowane"? Jak mógłby nam wybaczać, skoro każdy nasz błąd byłby... hmmmm... tak naprawdę to to nie byłaby nasza wina, że grzeszymy, tylko efekt "złego zaprojektowania" przez stwórcę. Jak można byłoby mówić o "wierze" w Boga, jeśli On sam wybrałby sobie i stworzył tych którzy w Niego uwierzą, oraz tych którzy nie uwierzą? Bez sensu...

3. Po co w ogóle Bóg miałby nas stworzyć? Przecież jest wszechmocny, a więc samowystarczalny. Do niczego nie jesteśmy Mu niezbędni, zwłaszcza tak niedoskonali...

Jak więc pogodzić jedno z drugim? Jak to możliwe, że Bóg stworzył nasze umysły i charaktery i jednocześnie dał wolną wolę? Mówiąc szczerze: nie mam pojęcia. Bóg jest wszechmocny i nieograniczony. My jesteśmy bardzo ograniczeni. Nie jesteśmy w stanie ogarnąć Boga. Nie damy rady Go całkowicie poznać. Nie odkryjemy wszystkich tajemnic. W tym miejscu trzeba włączyć ślepą wiarę i przyznać:

Nie mam pojęcia jak to jest możliwe, ale wierzę, że Bóg stworzył mnie 'od A do Z', a jednocześnie obdarzył mnie wolną wolą.
"Zbyt cudowna jest dla mnie ta wiedza, zbyt wzniosła, bym ją pojął." Psalm 139:6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz