Dzisiaj mamy tzw. środę popielcową (zwaną też dniem pokuty), a to oznacza, że:
- tłusty czwartek był prawie tydzień temu,
- skończył się karnawał.
A tak trochę poważniej, to oznacza to też, że:
- rozpoczął się czas pasyjny,
- zbliżają się święta wielkanocne,
- rozpoczęła się coroczna akcja 7bez,
- zaczął się post, na czas którego niektórzy ludzie starają się z czegoś zrezygnować (kawy, słodyczy, telewizji, itp.), po to, by w jakiś widoczny sposób "obchodzić post", a po Wielkanocy znowu powrócić do swoich zwyczajów (kawy, słodyczy, telewizji itp.).
W związku z tym rozkminiałem sobie jaki jest tak naprawdę sens postu? Po co przez te niespełna 7 tygodni powstrzymywać się od np. oglądania telewizji i denerwować się, że "chciałbym bardzo obejrzeć ten film, który leci wieczorem, no ale mam "7bez telewizora"... a niech to! że też akurat teraz musieli ten film puścić...".
Albo po co przechodzić koło cukierni ze strachem by tylko nie spojrzeć na ciasta z wystawy i nie dać się oprzeć pokusie wejścia i kupienia kilku cukierków?
Po co z niecierpliwością odliczać dni kiedy znowu będzie się mogło napić kawy?
Hmmm... a może wbrew pozorom w poście nie chodzi o to, żeby coś ze swojego życia usunąć, tylko coś dodać?
Może lepiej byłoby jeść kilka(naście) cukierków dziennie, a oprócz tego np. codziennie wieczorem czytać jeden psalm?
Może lepiej byłoby oglądać sobie spokojnie filmy i seriale telewizyjne, a oprócz tego starać się być bardziej uprzejmym i miłym wobec innych ludzi?
Może bardziej uwielbiałbym Boga, pijąc codziennie filiżankę kawy, a oprócz tego np. zapisał się do chóru parafialnego?
I może warto byłoby to robić stale, a nie tylko przez te niecałe 7 tygodni?
Może warto byłoby stale pamiętać i dziękować za śmierć Jezusa, Jego zmartwychwstanie i odpuszczenie grzechów, a nie tylko przez czas pasyjny?
Oczywiście jeżeli ma się jakiś zły nawyk np. palenie papierosów i chciałoby się to usunąć ze swojego życia, to post może być do tego dobrą okazją (w tym przypadku post może być usunięciem czegoś ze swojego życia, a nie dodaniem), ale niech to nie będzie tylko przez te niecałe 7 tygodni, tylko na stałe.
Czas pasyjny powinien być początkiem czegoś w naszym życiu, a nie początkiem i końcem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz