Znalezione na demotywatorach:
Co to znaczy być kulturalnym człowiekiem? Czy to prawda, że kiedyś było wielu "prawdziwych dżentelmenów" a dzisiaj bardzo mało? Hmmmm...
Gdy np. słyszy się słowo "dżentelmen" to jaki obraz się ludziom w pierwszej chwili kojarzy? Facet w czystym czarnym garniturze (lub fraku), błyszczących odpicowanych butach, całujący w rączki wszystkie kobiety na przywitanie? Człowiek, który opanował do perfekcji wszystkie zasady Savoir vivre (czyta się chyba sawua wiwr)?
Słyszałem kiedyś rozmowę pewnego małżeństwa (rozmowa autentyczna):
Kobieta: Niedługo idziemy na wesele do naszego krewnego. Będę musiała kupić nową sukienkę.
Mężczyzna: Po co? Przecież kupiłaś nową w zeszłym roku jak byliśmy na innym weselu.
K: No tak, ale na tym weselu będzie dużo osób, które były też na tamtym i zobaczą, że jestem w tej samej sukience.
M: A myślisz, że ktoś to będzie pamiętał co ty wtedy miałaś ubrane?
K: Oczywiście. A ty nie pamiętasz?
M: Nie pamiętam co kto miał ubrane. Nie zwracam na to uwagi. Ważniejsze jest dla mnie to co się ma w głowie. Zwracam uwagę na to jak się człowiek zachowuje, co mówi... to jest ważne, a jak jest ubrany to szybko zapominam.
Może nie jest to cytat słowo w słowo, ale mniej-więcej o to chodziło.
I wtedy właśnie zacząłem rozkminiać i zrozumiałem na czym polega kultura osobista. Moim zdaniem nie trzeba koniecznie uczyć się miliarda regułek, wystarczy kierować się jedną, krótką zasadą:
Żyj tak, aby ludzie dobrze się czuli w twojej obecności.
Prawda, że proste? Jak to wygląda w praktyce? Kilka przykładów
1) Jeśli np. zaproszę znajomych do siebie na urodziny, to w pierwszej kolejności będę się skupiał na tym, żeby się dobrze czuli. Żeby się nie nudzili, nie czuli niezręcznie, tylko żeby wszyscy miło spędzali czas. Dopiero w dalszej kolejności będę myślał o tym, czy widelec dałem po właściwej stronie talerza, czy ubrałem właściwą koszulę i użyłem odpowiedniej ilości żelu do włosów, czy lody są odpowiednio przyozdobione... to są szczegóły. Ważne, żeby wszyscy byli uśmiechnięci i dobrze się czuli. Co z tego, że wszystko będzie ładnie przyozdobione i przystrojone, skoro jakaś osoba będzie siedzieć, nudzić się i nie będzie wiedziała co ze sobą zrobić? Lepiej byłoby każdemu poświęcić czas, pogadać, zaproponować coś co wiem, że lubi. Tak aby każdy poczuł się ważny i zauważony. Takie przyjęcie ludzie na pewno będą miło wspominać :)
2) Gdybym np. chodził cały czas w garniturze i koszuli z krawatem, to czy inni dobrze by się czuli w mojej obecności? Niekoniecznie. Byłoby to dla nich niezręczne. Gdy ktoś niósłby szklankę soku musiałby dodatkowo uważać, czy nie splami mi garnituru. Gdybym był u kogoś w domu i gralibyśmy w jakąś grę, to nikt nie zaproponuje mi żebym usiadł na podłodze. Na co dzień będę więc chodził w normalnej bluzie - tak jak wszyscy. Na jakąś uroczystość, typu ślub, ubiorę garnitur - tak jak wszyscy. Na urodziny wujka - coś pośredniego między garniturem a bluzą, czyli np. ładną koszulę - tak jak wszyscy. Gdyby np. na ślub ktoś przyszedł w bluzie, czy czułbym się przy nim dobrze? Niebardzo. To byłoby niezręczne. Najlepiej gdy wszyscy są ubrani na tym samym "poziomie".
3) Gdybym wszystkie dziewczyny całował w rękę przy przywitaniu, czy ludzie wokół czuli by się dobrze w mojej obecności? Niektórzy może tak, ale... wiele dziewczyn pewnie czułoby się skrępowane, a chłopacy nie wiedzieliby co zrobić? czy też powinni je całować w rękę przy przywitaniu, czy nie? - ile zakłopotania pojawiłoby się w głowie wszystkich osób... po co sobie życie komplikować? Niech jest tak jak zawsze, tzn. z chłopakami witamy się przez podanie ręki, a z dziewczynami, jeżeli wyciągnie rękę pierwsza to tak samo jak z chłopakami, czyli uścisk dłoni, a jeśli nie, to po prostu: "cześć", "cześć". I wszystko jasne. Bez dodatkowych stresujących sytuacji :)
4) Gdybym zawsze starał się mówić tak mega elokwentnie i używać jakiś bardzo podniosłych, kulturalnych słów, to czy ludzie chcieliby ze mną tak na luzie pogadać? Myślę, że nie. Czuliby się niezręcznie i nieswojo. Zwłaszcza, gdyby jakiegoś wyrazu nie zrozumieli. Dlatego najlepiej mówić takim językiem jak inni. Tak żeby wszyscy wszystko zrozumieli. Oczywiście pamiętając by nikogo nie obrażać, nie obgadywać itd. Po prostu: tak, by wszyscy się dobrze, swobodnie czuli.
Mniej-więcej tak według mnie wygląda kultura. Są jednak jeszcze 3 ważne kwestie:
1. Mimo tego co napisałem wyżej, uważam, że dobrze jest znać te całe sawua wiwre. Co jeśli np. będę w teatrze, czy w jakiejś restauracji w gronie osób, które te wszystkie zasady znają i się do nich stosują? Wtedy, żebym to ja nie czuł się niezręcznie, dobrze byłoby wiedzieć jak się zachować w poszczególnych sytuacjach. Poza tym: w sytuacjach, gdy nie wiem jeszcze jak będą zachowywać się inni (np. gdy ja pierwszy gdzieś wchodzę, a za mną inni) to lepiej zacząć "bardziej według sawua wiwre" a najwyżej potem zluzować, niż na odwrót :)
2. Wiele z tych przykładów można by streścić: "zachowuj się tak jak inni". W sumie można tak powiedzieć. Chciałbym jednak coś do tego dodać: "zachowuj się tak jak inni o ile nie jest to sprzeczne z twoimi poglądami". Jeśli będę w towarzystwie, w którym wszyscy przeklinają to ja nie będę przeklinał - to akurat nie jest trudne. Przynajmniej dla mnie. Jeśli ma się nawyk aby nie przeklinać, to nie ma strachu, że coś tam mi się wymsknie. Jeśli będę jadł obiad to nawet jeśli nikt wokół nie ma zwyczaju pomodlić się przed posiłkiem, ja chcę to zrobić - to jest trudniejsze. Mimo, że też mam taki nawyk to jest to o wiele trudniejsze... ale będę się starał :)
3. Co w sytuacji, gdy widzę, że ktoś inny nie jest kulturalny? np. nie przepuszcza dziewczyn w drzwiach przodem. Czy powinienem wtedy zwrócić mu uwagę, że jest niekulturalny? Czy powinienem zrobić to w tak widoczny sposób, aby inni pomyśleli: "o, dobrze, że Dawid jest kulturalny, on zna tą zasadę" ? Otóż moim zdaniem nie.
Paradoksalnie: Kultura polega też na tym, by nie zwracać uwagi innym gdy są niekulturalni.
Dlaczego?
Bo jeśli powiem na głos: "ej, Józek, jesteś niekulturalny, powinieneś przepuścić Zosię w drzwiach przodem", to jak w tej sytuacji poczuje się Józek? Prawdopodobnie bardzo go to speszy i zestresuje, a przecież kultura polega na tym, żeby ludzie się dobrze czuli w mojej obecności. O wiele lepiej będzie jeśli zbliżając się do następnych drzwi spróbuję nieco przyśpieszyć i otworzyć drzwi przed Zosią. Wtedy Józek prawdopodobnie pomyśli: "aha, no właśnie. Powinienem puścić ją przodem. Racja!". Jeśli to się ładnie złoży to nikt nie poczuje się zestresowany, Józek przechodząc przez następne drzwi przepuści Zosię przodem, a wszystkim będzie miło i przyjemnie :)
Prawdopodobnie są sytuacje w których i tą zasadę trzeba by pominąć. Gdyby np. ktoś w chamski sposób obrażał drugą osobę to dobrze byłoby mu zwrócić uwagę, ale nie chcę wymyślać przykładów, bo tu trzeba po prostu wrócić do pierwszej fundamentalnej zasady tzn. "Żyj tak, aby ludzie dobrze się czuli w twojej obecności."
Inspiracja:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz