wtorek, 11 lutego 2014

Jeśli Bóg istnieje i jest wszechmocny, to dlaczego na świecie jest tyle zła?

Czasem można usłyszeć, lub przeczytać argument, że "to nieprawdopodobne, by Bóg istniał, bo gdyby istniał i był wszechmocny, to nie pozwoliłby, aby dobrych ludzi spotkało takie, czy inne nieszczęście."
No właśnie... Skoro Bóg jest wszechmocny, to dlaczego pozwala na to, że ludzie szczerze wierzący też cierpią? też chorują? też mają różne problemy? Czemu wielu ludziom niewierzącym powodzi się znacznie lepiej niż wierzącym? Czy Bóg nie mógłby sprawić, żeby ci, którzy oddali Mu swoje życie mieli się super, a ci, którzy Go odrzucają cierpieli biedę? Czy nie sprawiłoby to, że więcej ludzi by w Niego uwierzyło?

Od tych pytań zaczyna się kolejna rozkmina :)
Więc tak: co by było, gdyby rzeczywiście, ci, którzy oddali Bogu swoje życie mieli się super, a ci, którzy Go olewają - do kitu? Prawdopodobnie wtedy wielu ludzi przyznałoby: "Ok, myliłem/am się. Jednak Bóg istnieje. Uwierzę w Niego, bo chcę żeby mi się dobrze powodziło."
I co wtedy? Frekwencja w kościołach zwiększyłaby się pewnie o 1000%, a zadeklarowanych ateistów byłoby baaardzo niewielu. I co? Gdy taki człowiek stanie kiedyś przed Bożym tronem, to co powie? "Nie wierzyłem w Ciebie, bo nie miałem dowodów na to, że istniejesz. Zobaczyłem dowody, stwierdziłem, że bardziej opłacałoby mi się uwierzyć, wiec jestem :)". Co by mu Bóg odpowiedział? "No chyba sobie kpisz."

Co to za sztuka wierzyć w coś na co mamy dowody, że istnieje? To nie jest wiara. Gdyby Bóg był widzialną, fizyczną postacią, chodził po świecie i robił to co według nas powinien robić, to w zasadzie nie można by mówić o 'wierze w Boga', tylko o... hmmm... w każdym razie o fakcie, a nie o wierze. Czy ktoś z was wierzy, że istnieje słońce? Nie. Wiemy, że słońce istnieje, widzimy je, czujemy ciepło na skórze, gdy na nas świeci, więc wiemy, że słońce istnieje, a nie wierzymy w nie.

Wiara to nie jest zaakceptowanie jakiegoś faktu, albo wybór najbardziej prawdopodobnej opcji, tylko przekonanie, że to, w co wierzę jest prawdą, mimo, że wielu ludzi uważa inaczej.

Wiara polega na tym, aby nie ważne, czy mi się dobrze w życiu układa, czy nie, czy jestem zdrowy, czy chory, czy mam wielu przyjaciół, czy wszyscy mnie opuścili, zawsze ufać Bogu. Taka wiara jest prawdziwą sztuką, ale wierzę, że właśnie za taką wiarę czeka nagroda - Niebo. Wierzę w to, że będę w Niebie nie dlatego, że zaakceptowałem, że Bóg istnieje, bo to wydawało mi się najbardziej prawdopodobne, tylko dlatego, że uwierzyłem w Niego, pomimo tego, że według wielu ludzi to jest nieprawdopodobne.

Tak samo: Jak mogę komuś udowodnić, że to co jest napisane w Biblii jest prawdą? Nie mogę. Nie da się. W to można tylko uwierzyć. To właśnie jest wiara.

Inspiracja:
(demotywatory) Czy gdyby Bóg istniał...

3 komentarze:

  1. Hej. Trochę nie na temat to będzie ale w biblii pisze że Boga obrzydzają homoseksualiści, ale nie wybiera się miłości, nie wybiera się kto nam się bardziej podoba, mężczyzna czy kobieta. Np. jak dziewczynie podobają się bardziej dziewczyny to się tego nie zmieni. Tak jak na przykład nie wmówisz sobie coś że podoba ci się (takie przykład pierwszy lepszy co mi przyszedł do głowy) kolor żółty a nie podoba się kolor pomarańczowy, lub też czy lubimy coś, a nie lubimy czegoś innego. To nie zależy od nas. Tylko od Boga który nas stworzył, który kocha wszystkich. Znam osoby wierzące a są orientacji homoseksualnej, a że się takie urodziły to nie ich wina. Bóg wie co robi i nie popełnia błędów. I jeszcze takie pytanie na koniec. Co jest gorsze bycie niewierzącym/ateistą czy wierzącym ale być homo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - to jest nie na temat :)
      o homoseksualistach wypowiem się innym razem.

      Usuń
  2. Dokładnie, wiara to ufność, a nie stan wiedzy! Dobre rozkminy, pozdro!

    OdpowiedzUsuń